Głos za Skittlesa…

•październik 7, 2009 • 1 komentarz

…czyli jak zapewnić sobie głosy w ciągu jednej przerwy.

Skittles

Dzisiaj odbyły się wybory do Samorządu Uczniowskiego szkoły, w której jedna klasa liczy przeciętnie dwunastu uczniów. Rozumiem, iż to uniemożliwia obiektywne oddanie trzech głosów w wyborach do SU (można było wpisać trzy nazwiska na kartce), zwłaszcza osobom bardzo towarzyskim (ja się do takich nie zaliczam, i stąd ten post).

Poniedziałek. Patrzę sobie na listę startujących w wyborach, która właśnie została wywieszona. I tak sobie myślę.
- Sebastian… To ten, którego nazywają emo i z którym styczność ma wyjątkowo denerwująca grupa dziewczyn. Anna. Ma siostrę w starszej klasie, jest cicho, nie znam zbytnio jej. Dalej. Siedmiu kandydatów z jednej klasy. Dwóch chłopców (jednego znam z tego, że miał dwóję u dobrej nauczycielki angielskiego, zmienił potem grupę i miał czwórkę; drugiego zaś z ‘zimowania’ w klasie) oraz dziewczyny – wyjątkowo wredne, denerwujące dziewczyny, z których większość bije rekordy w wypowiadaniu największej ilości wulgaryzmów na dobę. Potem starsze klasy. Nie mamy razem lekcji wychowania fizycznego, nie znam wielu z nich, tylko trzy czy cztery osoby z jednego rocznika, a i je nie tak dobrze znam. I na kogo ja mam głosować?
Najprościej by było zagłosować na dwie znajome dziewczyny, startujące z list mojej klasy. Znam je w końcu, czyż nie? Ale sumienie mi nie daje spokoju.
W szkole, do której dawniej uczęszczałam, gdy ogłaszano wybory do Samorządu Uczniowskiego, każdy startujący przygotowywał życiorys, co, jak, gdzie, kiedy, po co – ogólnie program. Po jakości i słowach zapisanych na takich kartkach mogłam z czystym sumieniem głosować – poznając ludzi na podstawie ich pisma. A teraz? Nie ma programu, nie znam ludzi, nie lubię głosować na znajomych tylko dlatego, że są znajomi.

Na jednej z przerw po szkole chodziła niejaka Pielniczka. [1]
- Dam ci Skittlesa, ale zagłosujesz na mnie, no nie?
- Noo tak…
Obeszła w ten sposób całą szkołę… I cóż, gdy po południu ogłoszono wyniki – mogła się cieszyć jakże ważną funkcją przewodniczącej Samorządu Uczniowskiego. Tylko czy ona będzie ją traktować poważnie? Być może się zmieni, a być może nie. Ja znam ją głównie z pobicia rekordu w ilości rzucanych wulgaryzmów na sekundę i lekceważącego stosunku do co poniektórych osób (tak, ja też się do nich zaliczam, ale bynajmniej nie piszę tego tekstu w afekcie). Cała jej postać jawi mi się jako koszmar w roli przewodniczącego. Dobrze, że zastępca i skarbnik nie są z jej paczki. Gdyby byli – armagedon.

Jedna pastylka Skittlesów i głosujesz na mnie. Nie wypada odmawiać. Co potem? 10 zł/jedno piwo za głos – nie wypada odmawiać. Potem? 10 tys. złotych i ty oraz twoja rodzina głosujecie na mnie. Też nie wypada odmawiać, no nie?
Rozumiem już teraz, dlaczego osoby poniżej 18 lat nie mogą pójść do urny wyborczej. Ale nie rozumiem, czemu lekcje Wiedzy o Społeczeństwie nie koncentrują się na takich tematach, zwłaszcza w obliczu szkolnych wyborów. W szkole kupują głosy, to czemu mają nie kupować głosów do Sejmu? Toż to Polacy nam rosną.

W przyszłym roku osoby liczące głosy zapewne zauważą jedną karteczkę, na której będzie napisane.
1. Głos pusty.
2. Czy ktoś zaprezentował
3. swój program? [2]

[1] Jako iż jest ona przewodniczącą Samorządu Uczniowskiego, a co za tym idzie – osobą publiczną, nie śmiem ujawniać jej personaliów w trwodze, coby mnie nie zlinczowali. Pod pseudonimem Pielniczka występuje na tym blogu w paru cytatach ze szkoły.
[2] Załucki mi się w tej chwili skojarzył, nie wiedzieć czemu, więc piszę na wszelki wypadek – ale pomysł jest chyba mój, przynajmniej u niego nie widziałam takiej fraszki. A jeśli – to przepraszam.

sudo get-apt install Linux Ubuntu

•kwiecień 21, 2009 • 2 komentarzy

…czyli odważyłam się wreszcie zainstalować Ubuntu 8.10 (Intrepid Ibex).

Początki jak początki, były trudne. Zapewne takie są dla każdego, który po wieloletnim użytkowaniu Windowsa przesiada się na Linuxa. Nu, ale jak się ma to coś do programowania, to szybko się przystosuje. Gorzej ze zwykłymi śmiertelnikami, których przedstawicielką bez wątpienia jestem.

Grafika systemu jest ciekawa, efekty wizualne (ale niewiele ich jest) nie obciążają zbytnio karty graficznej, duże pole do manewru dają dwa paski zadań – jeden na dole, drugi na górze.

Screen

Niedługo po instalacji Linuxa przeżyłam horror, próbując podłączyć się do GG. Domyślnie zainstalowany w systemie Pidgin za nic nie chciał zalogować się do innego komunikatora niż GTalk, ściągniętej wtyczki do Tlena też nie przyjął. Gadu-Gadu oryginalne – wiadomo, na Linuxie nie zadziała, zresztą, kto chciałby korzystać z oryginalnego GG?
Zupełnie zapomniałam wówczas o tym, że niedawno na Blipie informowano wszem i wobec o wprowadzeniu Tlena na Linuxa.
Mam teraz już tego Tlena… Nie podobają mi się te emotikony, nie dość, że dziwaczne, to za wielkie. A wyłączyć się ich chyba nie da (przynajmniej takowej opcji znaleźć nie mogłam). Do tego, nie wiem czy u innych użytkowników występuje ten problem, ale u mnie od czasu do czasu Tlen lubi się zawiesić, zwłaszcza przy włączaniu, gdy mam wiadomości na dzień dobry…
Nu ale do Tlena doinstalowałam Skype i tak jakoś daję sobie radę w dziedzinie komunikacji. Chociaż przyznam, że w Skypie przeszkadza mi brak paru funkcji (jak na przykład ustawienie, że przy podwójnym kliknięciu na kontakt nie dzwoni się do niego, a wysyła się wiadomość). A propos, z dzwonieniem to też u mnie coś, niestety, nie tak… Ale to już pewnie wina braku słuchawek u mnie.
Klienta FTP szukam już drugi dzień i znaleźć jakoś nie mogę… Sugestie użytkowników Blipa nie pokrywają się z obecnością plików o rozszerzeniu .deb (linuxowy odpowiednik windowsowego .exe)… Cóż, jeszcze pokombinuję.
Domyślną przeglądarką na Linuxie jest Mozilla Firefox. Sprawuje się nienajgorzej – przynajmniej internet działa.

Generalnie w całej sytuacji bardzo mi pomogła Czytelnia Ubuntu. Przydatne okazało się także forum tegoż samego serwisu i doraźna pomoc użytkowników Blipa. I, oczywiście, zasłużył się Wujek Google.
Lecz niezbędna może się okazać także odrobina własnego wkładu i znajomości podstawowych zasad programowania. Nu i chęci, chęci!:-) Bez chęci daleko na tym systemie nie zajedziesz.

Na razie jutro do szkoły (właściwie dzisiaj), potem pięć dni wolnego… I będzie czas na pastwienie się nad tym systemem:-). Może nawet jakieś miniFAQ dla początkujących skonstruuję.

6.

•kwiecień 9, 2009 • Dodaj komentarz

W drodze na wf, mijając większą grupkę uczniów, palących papierosy.
Faraon: Ciekawe, co oni tam robią.
Sokrates: Pewnie zapisy do fanklubu panny Pielniczki są.

5.

•kwiecień 9, 2009 • Dodaj komentarz

Dziewczyny przyklejają zdjęcie z młodości Romea. Sokrates je zabiera.
Gabi: Dlaczego zabrałaś to zdjęcie? Na żartach się nie znasz?
Sokrates: Nie odkleiłabym wiadomości o naszych zaręczynach.

4.

•kwiecień 9, 2009 • Dodaj komentarz

Pod schodami, konwersacja na niezwykle poważne tematy z udziałem Sokrates i Romea.
Wpadają indywidualiści z II G i chichoczą na widok najsłynniejszej szkolnej pary. Pięć sekund później wpadają indywidualiści z III G.
Michau, Darth Paweu, Jolia chórem: Co tu się dzieje?
Alusia, Patelnia, Pielniczka chórem: Pornole tutaj kręcą!

Sokrates: Chóry normalnie jak w greckiej tragedii.

3.

•kwiecień 9, 2009 • Dodaj komentarz

Na przerwie.
Nowa: Sokrates, ja wiem, że ty coś masz do mnie. No kurczę, pogadaj ze mną.
Sokrates: Niby o czym?
Kinga Pierwsza: O polityce na przykład.
Sokrates: Co sądzisz o obecnym ministrze edukacji narodowej?
Nowa: …

2.

•kwiecień 9, 2009 • Dodaj komentarz

Na ławeczce, przed szkołą.
Romeo: A ta biedna Kasia Kupczyk miała 29 punktów na sprawdzianie szóstoklasisty…
Kszekosz: Bo ona się tam skupczyła!

1.

•kwiecień 9, 2009 • Dodaj komentarz

Mama Nieśmiałka przyszła do szkoły z jego bratem. Klasa się zbiera wokół jego wózka i podziwia.
Sokrates do Romea: To pewnie jego nieślubne dziecko.
W tym momencie nadchodzi Kinga Pierwsza.
Kinga Pierwsza: Jak tam wasze dziecko?
-.-

Wiosna idzie…

•marzec 20, 2009 • Dodaj komentarz

Znaczy się, teoretycznie. W sobotę wypadnie 21 marca, czyli początek kalendarzowej wiosny… A dzisiaj za oknem był ładny mix pogodowy. Rankiem trochę śniegu padało, w południe jeszcze więcej, po południu się rozjaśniło, zaś wieczorem zaczęło znowu padać.

Gdy piszę “wiosna”, mam także na myśli wiosnę na tym blogu. Zmieniłam motyw, odświeżyłam linki, zrobiłam porządek z tekstami (niektóre były tak fatalne, że bez zaglądania do środka usunęłam)…

Łapmy oddech, wiosna idzie.

Moje sny zaś wracają do tematyki letniej. Czy jestem z tego zadowolona? Nie jestem w stanie stwierdzić. Póki co, ładnie wyglądają.

Biorę udział w moim pierwszym pojedynku na Mirriel w życiu. Jak tak teraz porównuję moją pracę z pracą przeciwniczki… Oj, wiem, kto wygra. I na pewno nie będę to ja… Swoją drogą, to ciekawe – sama rzuciłam temat i nie potrafiłam go zrealizować.
A następny będzie Quidditch.

Jest już po północy, ja już piszę trzeci post na tym blogu w ciągu ostatnich godzin… Oj, wiosna.

Urozmaicamy koncerty…

•marzec 20, 2009 • Dodaj komentarz

Zajrzałam sobie dzisiaj na forum Leszczy.
Moje mięśnie śmiechowe (tak to się zwie?) ledwo wytrzymały…

A zaczęło się od pozornie niewinnego postu o treści:

A ja mam pomysł, aby pod koniec każdego koncertu nasza cudowna forumowa-leszczowa-koncertowa ekipa miała szansę zaśpiewać z Leszczkami jakąś pożegnalną piosenkę razem…

Brać forumowa, rzecz jasna, przyklasnęła temu. Wraz z rozwojem dyskusji ustaliliśmy, iż na pewno do śpiewania na scenie będzie selekcja, selekcjonować będzie pan Administrator na podstawie zdjęć nadesłanych przez forumowiczki, ewentualnie, na podstawie wrażeń realnych (to zależy od miejsca pochodzenia forumowiczki :-P), a jeżeli się komuś wyrok pana Administratora się nie spodoba, będzie można się odwołać do drugiego z najaktywniejszych osobników płci męskiej na forum. Nu, tylko ktoś jeszcze musi to do pana Bartka (manager Leszczy) rzucić. :-D

W okolicznościowych spamikach moderatorstwo zostało zapytane o to, co właściwie robi; zdemaskowano kubusiopuchatkowość mózgu jednej z forumowiczek, do której to kubusiopuchatkowości ona sama się przyznała; zdemaskowano również niecne zamiary pana Administratora i stwierdzono, iż forumowiczki własną wartość znają; a także wiele innych.

Ogólnie rzecz biorąc – urozmaicamy koncerty! :-D (I forum)